Niejadalny, ale bardzo zdrowy

6

Jak się okazuje, nawet niejadalne grzyby, nie nadające się, jako produkty na zupę czy dodatek do jajecznicy, mogą być spożywane przez ludzi. Decydują o tym, nie jak w przypadku pysznych i aromatycznych borowików czy kurek, walory smakowe, lecz właściwości lecznicze. Znany już starożytnym chińskim mędrcom grzyb reishi jest najlepszym przykładem grzyba, co prawda nienadającego się do jedzenia, natomiast z powodzeniem wykorzystywanego, jako składnik preparatów wspomagających leczenie najrozmaitszych schorzeń. Tradycyjnie kojarzony jest z medycyną Dalekiego Wschodu. Do Europy, jako środek leczniczy trafił dopiero na początku dwudziestego stulecia. Stosuje się go w leczeniu i profilaktyce całej gamy chorób, począwszy od astmy i chronicznego zmęczenia, poprzez choroby związane z krążeniem i niepłodność, a skończywszy na nowotworach i cukrzycy. Szerokie spektrum działania wynika ze składu jego grzybni oraz specjalnych metod przetwarzanie. Są one objęte tajemnicą i opatentowane, co wcale nie dziwi, biorąc pod uwagę fakt, że jest to gatunek stosunkowo rzadki, a w niektórych krajach, między innymi w Polsce, objęty ochroną. W czasach starożytnych na leki wytwarzane z reishi nie mogli sobie pozwolić zwykli obywatele. Stanowił towar niezwykle pożądany, bo ekskluzywny, kosztowny i słynący ze swojej skuteczności. Najcenniejsze były zarodniki tego grzyba, gdyż zawierają najwięcej dobroczynnych substancji, ale w produkcji specyfików opartych na jego działaniu używa się również innych części grzybni. Obecnie grzyby te nadal występują w swoich naturalnych siedliskach w Europie i Azji, ale odkrycie właściwości leczniczych reishi przyczyniło się do rozwoju hodowli tego grzyba na całym świecie.